W pewnym momencie zza drzewa wszedł mały człowiek ,który przypominał krasnoludka. Natychmiast domyśliłam się ,że to na pewno właściciel czarodziejskiej szkatułki. Oddałam pudełko dziękując małemu człowieczkowi za to ,że spełniło się życzenie ,które wypowiedziałam, bo nie wyobrażam sobie utraty moich najlepszych Grzaliśmy się w słońcu jedząc i popijającym zimnymi napojami. Po odpoczynku, ponownie siedliśmy na rowery. Robiło się już późno, dlatego musieliśmy wracać do domu. Byliśmy pewni, że Jacek zna drogę powrotną. myliliśmy się. Dominik był oburzony, ze nie zdąży do domu na kolację. ja też się martwiłam, że będe miała z Pogoda była wprost wymarzona, a my miałyśmy dobre humory. Kiedy po 20 minutach spaceru postanowiłyśmy usiąść w cieniu wysokiej sosny, zdarzyło się coś niesamowitego. Między kępami trawy zauważyłyśmy dość dużego lisa. Przestraszyłyśmy się i aż odebrało nam mowę, na myśl, że dziki lis jest zaledwie 2 metry od nas. Opowiadanie to wypowiedź narracyjna, przedstawiająca wydarzenia, które rozwijają się w czasie i tworzą ciąg przyczynowo-skutkowy. Narrator i rodzaje narracji. Naturalnym czasem narracji jest czas przeszły. W niektórych miejscach możesz jednak zmienić czas na teraźniejszy, np. opisując jakieś dramatyczne wydarzenie. Felix i Net szukają jej i trafiają na dziwny obiekt, który wygląda jak UFO. Dziewczynę znajdują tego samego dnia. Spędziła noc w grocie, w sąsiedztwie niedźwiedziu. Nika wyznaje chłopcom, że jest sierotą i mieszka sama. Dziewczyna ujawnia też swoje ponadnaturalne zdolności. Felix robi zdjęcie tajemniczego obiektu, który znów Syna z ojcem od szczytu dzieliło około piętnaście minut wspinaczki. W miejscu, gdzie zaczęły się łańcuchy, nad nami rozpętała się burza. Zawrócili. Mama czekała w schronisku, strasznie się bała. Z takimi przygodami wędrówka jest znacznie ciekawsza, ale w górach nie ma żartów, zawsze trzeba być przygotowanym na zmianę pogody. . foreveryang Na ostatnie wakacje wybrałam się w góry, słońce świeciło i pogoda była rewelacyjna. Zapowiadał się świetny dzień, wszyscy byli szczęsliwi, z powodu wycieczki w Sudety ! jazda autokarem była przyjemna, ale w pewnym momencie kierowca się zoorientował ,że autokar złapał gumę i musi wymieniac koło. Był gwar i każdy rozmawiał. Ja z moją przyjaciółką nie zdawałyśmy sobie sprawy ,że mogło to zepsuć naszą Ela nie ma sie co przejmować, nie panikuj, będzie dobrze, to tylko guma w autokarze..- Morze i masz rację, ale muszę zadzwonić i powoadomic rodziców,,Itp. dalej wymyśl łatwo pójdzie :) Kolo8 wielkie dzięki z szybką odpowiedz :) NA PODSTWIE PLANU NAPISZ KRÓTKIE OPOWIADANIE W NARRATORA I UCZESTNIKÓW WYDARZEŃ ,OPISZ MIEJSCE ORAZ ZACHOWANIE BOHATERÓW. PLAN WYDARZEN: W GÓRY SZLAKU BURZA Z PIORUNANAMI GÓRSKIEGO SZAŁASU POWRÓT DO DOMU PROSZE O POMOC!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedzi: 0 Report Reason Reason cannot be empty W dawnych czasach z Ambrożym Kleksem łączyła mnie szczera i bezinteresowna przyjaźń. Potem jednak – jak to w życiu bywa – nasze drogi się rozeszły i nie mieliśmy już okazji utrzymywać kontaktów tak często, jakbyśmy sobie tego życzyli, choć nadal myśleliśmy o sobie nawzajem bardzo serdecznie. Tym mocniej zaskoczył mnie fakt, że któregoś razu, zupełnie bez zapowiedzi, w drzwiach mojego gabinetu pojawił się nie kto inny, jak sam Ambroży Kleks we własnej osobie. – Mój drogi Przyjacielu – zaczął bez ogródek. – Wiem, że dawno się nie widzieliśmy, ale mam pewien kłopot, w którym tylko ty możesz mi pomóc. – Słucham cię z uwagą, Ambroży – odparłem zaciekawiony. – Otóż zwykle obracam się w świecie bajek i baśni, a po raz pierwszy zwróciła się do mnie osoba rodem z legendy. I to z legendy o Smoku Wawelskim!Milczałem zdziwiony. Ambroży Kleks ciągnął:– Przybył do mnie Szewczyk Dratewka i poprosił o pomoc w pokonaniu Smoka Wawelskiego. A ja, cóż ja mam wspólnego ze smokami? Próbowałem sobie przypomnieć, czy doktor Paj-Chi-Wo wspominał coś o tych stworach w swoich naukach, ale nie znalazłem o tym ani słowa. Przyjacielu, czy mógłbyś mi pomóc w rozwiązaniu tej sytuacji? Będę ci wdzięczny po wsze czasy!Zamyśliłem się głęboko. Smoki to nie taka prosta sprawa. To legendarne stworzenia, bardzo groźne. Agresywnie wdarły się do wielu bajek, podań i legend, są obecne w kulturze do dziś i niestety cieszą się sławą stworzeń nie do zwyciężenia. Zamknąłem swoje czarodziejskie biuro wcześniej, przeszliśmy z Ambrożym do mojego salonu gościnnego i przy fioletowej herbacie oraz ciasteczkach z ekologicznego kurzu, zaczęliśmy myśleć nad sposobem na pokonanie smoka. – To nie takie proste – głośno myślałem chodząc po salonie. – Smoka nie da się pokonać w zwykłym starciu, żaden człowiek nie jest w stanie tego dokonać. – A więc nic nie da się zrobić? – Ambroży złapał się za głowę. – Po całym świecie bajek, baśni i legend rozejdzie się teraz fama, że Ambroży Kleks nie potrafił pomóc Szewczykowi Dratewce. To będzie koniec mojej Akademii!– Niekoniecznie, mój Przyjacielu! To, że smoka nie da pokonać się w normalnej walce, nie znaczy, że nie da się go unieszkodliwić w inny sposób. – Co masz na myśli?– Mój drogi Ambroży, trzeba użyć fortelu!Kleks niejako ożywił się na te słowa. – Fortel! Tak, fortel! To jest to! Tylko… tylko jaki fortel?Na dłuższą chwilę zapadło milczenie. Niemal dało się w tej ciszy dosłyszeć wytężoną pracę naszych umysłów!– Może – zaczął Ambroży nieśmiało. – Obsypać jego kryjówkę pyłem nasennym z mojego balonu. A potem śpiącego smoka zamknąć w wielkiej skrzyni, zamknąć ją na kłódkę i zakopać głęboko w górach. – To chyba niezbyt dobry pomysł – stwierdziłem. – Obsypując kryjówkę smoka pyłem, mógłbyś uśpić cały Kraków i nie byłoby komu zamknąć smoka, a gdy ludzie by się pobudzili, Smok również by już nie spał. – Racja – Ambroży zasępił się. – A może w takim razie zbudować magiczny flet, na którym Szewczyk mógłby wygrywać piękną melodię i w ten sposób wywabić smoka z jego jamy i wyprowadzić we wcześniej przygotowaną pułapkę. – Ambroży, zanim Szewczyk nauczyłby się grać na flecie, Smok pożre wszystkie okoliczne wsie. – Ach! – Zakrzyknął Kleks. – Więc chyba nie ma żadnego ratunku. Znów zapadło milczenie. Powiodłem wzrokiem po gabinecie i na chwilę mój wzrok zatrzymał się na sielskim obrazie przedstawiającym pasterza prowadzącego stado owiec w piękną, zieloną krainę. Wtedy nadeszło olśnienie. – Ambroży – zakrzyknąłem. – Czym żywią się smoki?– Z tego, co wiem, najchętniej jedzą mięso. Im bardziej świeże, tym lepiej.– Zwierzęta?– Jak najbardziej. Czasem niestety również i ludzi. – To nieistotne. Mam pewien Usiadłem naprzeciwko Kleksa. – Posłuchaj: Szewczykowi potrzebne będzie ciało owcy. Zamiast jednak mięsa w środku, będzie ładunek siarki…– To na nic – przerwał mi Ambroży. – Smok nie zatruje się siarką, przecież zieje ogniem! Jego ciało jest przystosowane do takich trucizn. – Nie o to chodzi, żeby się zatruł. Chodzi o to, by wzbudzić w nim pragnienie. Ale takie pragnienie, jakiego jeszcze nigdy nie czuł. – Smok ma umrzeć z pragnienia?– Nie! Właśnie ma to pragnienie zaspokajać. Tuż pod jego jamą płynie Wisła. Rzuci się do jej wypicia, a pragnienie będzie tak silne, że będzie pił i pił, aż pęknie!. Teraz rozumiesz?Kleks patrzył na mnie w milczeniu, a jego oczy zaszkliły się. – Mój stary, dobry przyjacielu – powiedział drżącym głosem. – Nie omyliłem się przychodząc do ciebie z prośbą o radę. Twój plan jest genialny i na pewno zadziała. Jestem Twoim dłużnikiem!– Do usług! – Zakrzyknąłem właściwie do pleców Ambrożego, który już wybiegał, by wrócić do swojej Akademii i tam poinstruować Szewczyka, co ma zrobić, by pokonać smoka. Niecały tydzień później otrzymałem od Ambrożego wiadomość przez magiczny telefon, że cała akcja zakończyła się sukcesem i Smok Wawelski nikomu już nie zagraża. zapytał(a) o 09:35 Napisz opowiadanie na temat Przygoda w górach prosze jak najszybciej i żeby było jak najwięcej opisów przeżyć daje naj bez dialogówprosze żeby było na dzisiaj Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2013-02-17 09:44:06 Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 09:36 ''Przygoda w górach''W wakacje ja z moją rodziną pojechaliśmy w Góry Stołowe, na cztery dni. W pierwszym dniu postanowiliśmy zwiedzić kopalnie złota w Złotym Stoku. Przewodnik pokazał nam wiele wspaniałych i ciekawych rzeczy. Potem poszliśmy do sklepu z pamitkami i mój młodszy brat Franek krzyknął:-Ja chcę tą wielką złotą szkatułkę!-Dobrze Franiu kupię ją, tylko zapytam ile kosztuje-Powiedziała mamaNa następny dzień tato zabrał nas do Wambieżyc żeby zwiedzić klasztor i ruchomą szopkę. Gdy szliśmy do ruchomej szopki tata żekł:-Już nie mogę się doczekać!-Ja też. ja! -odparł zwiedziliśmy szopkę poszliśmy na obiad a potem pojechaliśmy do hotelu, w którym trzeci dzień byliśmy w Twierdzy Kłodzkiej. Z przewodnikiem chodziliśmy po małych i niskich korytarzykach pod Franio-Nie ma ostatnim dniu wycieczki pojechaliśmy nad jezioro. Przez całe po połódnie odpoczywaliśmy i oglądaliśmy łabędzie, które pływały po końcu natszedł czas powrotu. Gdy wróciliśmy opowiadaliśmy babci i dziadkowi o naszych przeżyciach i wrażenich podczas wycieczki. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Nigdy nie sądziłam, że niezapomniana przygoda przytrafi mi się podczas drogi do szkoły. Od zawsze przecież chodziłam tą samą ścieżką przez las. Jednak do ostatniej środy nie działo się tam nic niezwykłego. Był ciepły czerwcowy dzień. Szłam zadowolona do szkoły, wiedząc, że dzisiejszy dzień spędzimy głównie na grach na szkolnym boisku. Nagle jednak usłyszałam coś dziwnego. Coś co brzmiało jak skowyt. Zdziwiona rozglądnęłam się dookoła. Pod drzewem siedział mały przywiązany piesek. Chciało mi się płakać. Wyglądał na przerażonego. Zrobiło mi się go bardzo żal. Jednak bałam się do niego podejść, wiedząc, że taki mały piesek może nie być szczepiony i ugryźć mnie. Na szczęście miałam telefon. Niewiele myśląc zadzwoniłam po tatę. Przyszedł w grubych rękawiczkach. Odwiązał ostrożnie pieska. Chciało mi się jeszcze bardziej płakać. Maluch wyglądał na przerażonego. Ja zaczynałam mieć nadzieje, że to właśnie my go uratujemy. Powoli i ostrożnie poszliśmy do domu. Mój tata niósł trzęsącego się pieska na rękach. Było mi bardzo smutno. Nie rozumiem jak ludzie mogą zostawiać zwierzęta. Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do weterynarza. Tam pieskowi została udzielona fachowa pomoc. Z każdą chwilą czułam się bardziej szczęśliwa. Wieczorem jednak czekała mnie poważna rozmowa. Musiałam obiecać, że dobrze zaopiekuje się pieskiem. Tylko wtedy będzie mógł zostać z nami. Nigdy nie cieszyłam się tak bardzo! To moja niezapomniana przygoda! Zwykły spacer do szkoły okazał się dniem, który zmienił moje życie. Od tego czasu mam prawdziwego przyjaciela. Rozwiń więcej

napisz opowiadanie przygoda w górach